Zenon Hajduga 
Ambasador Ziemi Nowobrzeskiej
 

 

Niedaleko Krakowa, w zakolu pięknie meandrującej Wisły przed klasztorem w Hebdowie, położone jest małe miasteczko - Nowe Brzesko. To tutaj 28 stycznia 1936r. na świat przyszedł Zenon Hajduga. Znany krakowski artysta. Animator życia muzyczno-kulturalnego w Krakowie. Człowiek Opery, Operetki, tańca, muzyki, śpiewu i sztuki, który nie zapomniał skąd pochodzi, i gdzie stawiał pierwsze artystyczne kroki.
 
DZIECIŃSTWO - Nowe Brzesko
 
Nasz bohater urodził się w rodzinie ziemiańskiej, zajmującej się handlem. Ojciec małego Zenona, Wincenty Hajduga prowadził przez wiele lat sklep kolonialny w Nowym Brzesku, od 26 kwietnia 1928 roku do Kongregacji Kupieckiej w Krakowie. Ukończył w Krakowie średnią szkołę handlową, a praktykę kupiecką odbył w firmie Szarskiego i spółka w Krakowie. Następnie otworzył sklep kolonialny w Nowym Brzesku w rodzinnym domu na Nowym Rynku. Po 1945 roku przeprowadził się z rodziną do Krakowa i prowadził sklep spożywczy przy ulicy Bronowickiej w Krakowie. Po likwidacji sklepu został kierownikiem domu Kultury w Nowej Hucie.
 Swoje dziecinne lata mały Zenon spędził na zabawach z rówieśnikami z Nowego Brzeska. Wojna mocno się wryła się w dziecięcą pamięć.
- Mój ojciec prowadził w rynku sklep z artykułami kolonialnymi. Niemcy zamordowali moją babcię i wujka, którzy mieszkali w Nowym Brzesku. Pamiętam AK-owskie Powstanie Lipcowe w Nowym Brzesku w 1944 roku i naszą ucieczkę przed bombardowaniem do Hebdowa. Uciekaliśmy całą rodziną do klasztoru. Podczas bombardowania przez hitlerowskie samoloty Nowego Brzeska schowany byłem pod ławka w hebdowskim klasztorze. Pamiętam modlitwy ludzi z różańcem w ręku. Pamiętam też, jak hitlerowcy wywozili nowobrzeskich Żydów do Miechowa, a mój ojciec rozpaczał, bo wśród nich był jego bliski przyjaciel – wspomina pan Zenon Hajduga.
W wieku pięciu lat przyszły artysta scen krakowskich, europejskich i światowych, rozpoczyna edukację w Szkole Podstawowej w Nowym Brzesku. To tutaj pojawiły się pierwsze zainteresowania sztuką u małego Zenona.
- Pod kierunkiem nauczycielki pani Sobieskiej, występowałem w teatrzyku szkolnym na imprezie kończącej rok szkolny. Występowałem wspólnie z Marysią Lipnicką w sztuce pt. „Lala i Pajac”. Występowałem w pięknych strojach uszytych przez moją Mamusię. Pamiętam, że była loteria, było bardzo wesoło i kolorowo - wspomina nasz bohater.
 
KRAKÓW – szkoła, studia, balet
 
W 1945 roku rodzina Hajdugów przenosi się z Nowego Brzeska do Krakowa. Ojciec zostaje kupcem w Krakowie. Mały Zenon trafia do 5 klasy Szkoły Podstawowej św. Mikołaja na ulicy Lubomirskiego. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej rozpoczyna naukę w Liceum Ekonomicznym i Technikum Handlowym w Krakowie, specjalność: bankowość. W szkole średniej trafia do Zespołu Tanecznego. Prawdziwa kariera przed młodym Zenonem zaczyna się jednak po rozpoczęciu nauki w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Krakowie.
 
SPORT – tenis ziemny i stołowy
 
Uprawiał też czynnie sport. Był mistrzem tenisa stołowego przy WSE w Krakowie. Organizował rozgrywki międzywojewódzkie. Był wicemistrzem Okręgu w tenisie ziemnym reprezentując KS „Nadwiślan”. Trenerem pana Zenona w tenisie  ziemnym w KS „Nadwiślan” był Witold Horain, a w OWKS Kraków Witold Katona. Brał udział w wielu
 
KULTURA – śpiew i taniec
 
Obok sportu interesował się szeroko rozumianą kulturą.
– Po ukończeniu Liceum studiowałem w latach 1952-1956 finanse i rachunkowość przemysłu w krakowskiej WSE, późniejszej Akademii Ekonomicznej. Jednak od najmłodszych lat interesował mnie taniec, czułem potrzebę ruchu i zabawy. Zachowane z dzieciństwa i zdjęcia z 1942r. dowodzą, że „debiutowałem” jako tancerz jeszcze w Nowym Brzesku. W szkole średniej i na studiach należałem do zespołów baletowych. W 1954 roku powstało Krakowskie Towarzystwo Muzyczne, które z czasem przekształcono w Operę i Operetkę. Kiedy więc w 1954 roku Krakowskie Towarzystwo Operowe organizowało operę, zostałem od razu zaangażowany jako tancerz zespołowy. Potem przeszedłem kolejne stopnie baletowego wtajemniczenia, byłem koryfejem i wreszcie solistą baletu. Pierwsze kroki na scenie stawiałem pod kierunkiem prof. Janiny Strzembosz. Pierwszym spektaklem operowym, w którym tańczyliśmy było„Rigoletto”, czyli pierwsza opera Giuseppe Verdiego w Operze Krakowskiej. To były małe wstawki baletowe, ale była duża trema i byłem cały w nerwach na pierwszych występach. Po prof. Janinie Strzembosz choreografami i pedagogami Opery, z którymi pracowaliśmy byli: Zbigniew Pieńkowski, Józef Marciniak i Mikołaj Kopiński. Tańcząc w Operze, przygotowaliśmy kilka numerów tanecznych w duecie ze znakomitymi choreografami: Leon Wójcikowski, Zbigniew Pieńkowski, Mikołaj Kopiński i Witold Gruca. W 1958r. zdałem egzamin weryfikacyjny dla artystów baletu w SPATiF-ie (równorzędny z ukończeniem studiów baletowych) – wspomina artysta.
Mimo ukończenia wyższych studiów magisterskich na uczelni ekonomicznej nasz bohater wybiera drogę artystycznej kariery. Można przypuszczać, że zainteresowanie muzyką, kulturą, śpiewem, sztuką, Zenon Hajduga wyniósł z domu rodzinnego. Dziadek Jan Mroczek (ojciec mamy) ogrodnik na wielką skalę w Igołomii, był też społecznym kapelmistrzem orkiestry dętej w tej miejscowości. Orkiestra grała na wszystkich kościelnych i gminnych uroczystościach. Kiedy młody Zenon Hajduga oznajmił rodzicom, że chciałby robić karierę artystyczną ojciec powiedział Mu: „Ty zrób najpierw studia, a potem bierz się za taniec”.
Artysta próbował też swoich sił, jako śpiewak. Chodził nawet na prywatne lekcje do prof. Józefa Serafina do Prywatnego Ogniska Muzycznego. – Wiesław Ochman wychodził z lekcji od pana profesora, a ja wchodziłem. Jednak dalsze swoje życie artystyczne związałem z tańcem – wspomina nasz bohater.
 
ZEN-BARA – duet taneczny
 
- Byłem zafascynowany pracą w balecie. W latach 60-tych XX wieku wspólnie z żoną Barbarą stworzyliśmy duet „Zen- Bara” od imion Zenon i Barbara. Kochaliśmy sztukę. Wynagrodzenie było marne, ale tańczyliśmy z pasją. To przez balet poznałem swoją przyszłą żonę - wspomina artysta.
 W tamtych czasach wyjazdy za granicę organizowała Polska Agencja Artystyczna „PAGART”. W latach 60-tych „PAGART” zorganizował w Warszawie przegląd tanecznych duetów artystycznych (numerów artystycznych). Najlepsze duety były polecane impresariom zagranicznym. Po tym przeglądzie trafiliśmy na 8-cio miesięczny kontrakt do Bułgarii. Pracowaliśmy m.in. w Sofii, Ruso, Varnie, Burgas, Tyrnowie.
Po pierwszym kontrakcie w Bułgarii duet „Zen-Bara” został zaproszony na występ do Jugosławii.
Nasze tańce podobały się tak bardzo, że występowaliśmy na licznych europejskich scenach. Przez wiele lat tańczyliśmy w Belgii, Danii, Francji, Holandii, Luksemburgu, Republice Federalnej Niemiec i Szwajcarii. Niekiedy przez trzy lata nie przyjeżdżaliśmy do kraju – mówi pan Zenon.
 
ŻONA BARBARA – występy zagraniczne
 
A tak swoje pierwsze kroki artystyczne wspomina pani Barbara Hajduga, żona artysty, reżyser i pedagog wielu szkół baletowych w naszym kraju.
- Otrzymałam propozycję objęcia funkcji choreografa, byłam w tym czasie asystentką prof. Janiny Strzembosz w kierowanym przez Nią Instytucie Choreografii, instruktorem choreografii woj. Krakowskiego w Domu Kultury i kierownikiem działu choreografii Młodzieżowego Domu Kultury "YMCA". Byłam tak młoda, że chciałam być tancerką, nie pedagogiem. Choreografem został prof. Zbigniew Pieńkowski. Męża poznałam na zajęciach baletowych w MDK-u przy ul. Krowoderskiej. Później spotkaliśmy się w Operze, i tak już zostało do dziś. Oboje bardzo kochaliśmy taniec, bardzo dużo ćwiczyliśmy, ponad obowiązkowe zajęcia baletowe. Będąc parą w układach baletowych w Operze, postanowiliśmy zrobić układy baletowe w duecie. Opracowaliśmy i przygotowaliśmy kilkanaście układów baletowych z tak wybitnymi choreografami jak: prof. Leon Wójcikowski, Zbigniew Pieńkowski, Marian Wieczysty, Mikołaj Kopiński, Józef Marciniak i Witold Gruca.
Repertuar mieliśmy ogromny i bardzo zróżnicowany, od tańców charakterystycznych: polskich, hiszpańskich, rosyjskich, klasycznych, do południowych rytmów amerykańskich. Koledzy tancerze niejednokrotnie mieli nam za złe, że mając wyższe studia zajmujemy im miejsce w balecie. Rozpoczęliśmy pracę estradową: Kraków, Katowice, Warszawa, Wrocław. W Warszawie największa polska tancerka wszechczasów - Basia Bitnerówna i Witold Gruca mieli prywatną salę do ćwiczeń i pianistkę. Dołączyliśmy do Nich i mieliśmy wspaniałe możliwości ćwiczeń, które najczęściej prowadziła Basia Bittnerówna.
 W Warszawie zorganizowano pokaz programów estradowych dla impresariów zagranicznych, w którym wzięliśmy udział. Otrzymaliśmy kontrakt do Bukaresztu i Sofii. Zaangażował nas znakomity bułgarski artysta, impresario "Geo-Geo". I tak wyruszyliśmy z naszymi tańcami w świat. Pierwszy kontrakt do Europy zachodniej artyści otrzymali do Amsterdamu. Przez trzy miesiące tańczyli w Variete "Femina" i "Extasa", przy Placu Rembranta w Amsterdamie.  Na nasze występy przychodzili artyści Państwowego Holenderskiego Baletu, usłyszeliśmy od nich niezwykły komplement "u Was to nawet zęby tańczą"…
        W Amsterdamie otrzymaliśmy dalsze kontrakty do "Trokadero" w Hadze, "Plaza" w Luxemburgu, "Embessy" i "Ambasador" w Rotterdamie, "City Theatr" - Amsterdam, "Caramella" - Utrecht i "Pompadour" - Rotterdam. W Rotterdamie dostaliśmy kontrakt do "Folies Bergere" w Brukseli. W "Folies Bergere" mieliśmy do naszych tańców piękną scenografię. Modern Blues Fantazię tańczyliśmy na tle gwieździstego nieba z wieżą Eifla pośrodku, Suitę tańców polskich. Na tle pełnego kwiatów ogrodu, polkę groteskowo-akrobatyczną na tle arkad. Na naszym występie w "Folies Bergere" była prof. Stanisława Stanisławska - wspaniała artystka tancerka i znakomity choreograf. Wracając do kraju z Paryża przez Brukselę, zobaczyła ogromną reklamę Polskiego Duetu Tanecznego "ZEN-BARA" i postanowiła zobaczyć nasz występ. Biletów zawsze brakowało, otrzymała miejsce dyrektora. Po spektaklu, wyraziła swój zachwyt naszymi tańcami, powiedziała: "tak znakomitych tancerzy nie widziała nawet w Paryżu". W tym czasie "Folies Bergere" było w: Paryżu, Brukseli i Madrycie. Premiery zawsze odbywały się 13-go, w piątek. Przed premierą były 3 próby generalne (szczęśliwie dla nas w ciągu dnia), bo do 15-go mieliśmy kontrakty w Rotterdamie. Były to: pierwsza w scenografii, druga charakteryzacji i trzecia w światłach - reżyseria perfekcyjna. Pierwsza premiera prasowa, obecność obowiązkowa - musieliśmy 13-go tańczyć na premierze więc byliśmy nieobecni w Rotterdamie. Gdy 14-go załatwiliśmy sobie wolne w "Folies Bergere" i stawiliśmy się na programie w Rotterdamie, w garderobie były dla nas koperty z gażą i podziękowaniem za występy. W momencie zdecydowaliśmy się na wyjazd do Brukseli (odległość 30 min. pociągiem), cały teatr był szczęśliwy, że przyjechaliśmy i program będzie pełny, bez zmian.
Tak wyglądał rygor pracy na Zachodzie, nikt nikomu nie robił łaski. Otrzymaliśmy propozycję na występy w "Folies Bergere" w Madrycie. Niestety "PAGART" nie wyraził zgody na występy w Hiszpanii. Podobnie, gdy otrzymaliśmy kontrakt do Egiptu, "PAGART" zaproponował nam Izrael. Po kilku latach, we Frankfurcie dostaliśmy pięcioletni kontrakt do Izraela. I znowu "PAGART" wyraził zgodę, ale na wyjazd do Egiptu. Ciągle mieliśmy nadzieję, że otrzymamy zgodę na występy w Izraelu. Niestety, nie otrzymaliśmy.
W czasie naszych występów w Kolonii, choreografem i pedagogiem baletu był prof. Leon Wójcikowski, zaproponował nam udział w lekcjach baletu Opery. Gdy Profesor wchodził na salę baletową, zawsze witano Go brawami. Lekcję rozpoczynał swoją nierozłączną laseczką, którą wystukiwał tempo. Profesor codziennie przychodził na nasze występy do Variete, oglądał nasze tańce, (zrobił nam te układy jeszcze w Warszawie). Jeździł na nasze występy również poza Kolonię, w której mieszkał. Gdy tańczyliśmy w Jego układzie choreoraficznym Passodoble, zawsze były ogromne brawa, musieliśmy taniec bisować. Prosiłam Profesora, aby go przedłużył - "niema mowy", "chcę abyście bisowali". Prof. Wójcikowski był najwybitniejszym choreografem tańców hiszpańskich, otrzymał nawet Order od króla Hiszpanii.
W Kolonii do Sylwestrowego programu artystycznego Opery włączył nasze tańce. W programie wystąpił również znakomity duet klasyczny Opery Kolońskiej, artyści niestety nie byli przygotowani do tańca na parkiecie, ogromnie się męczyli z minimalnym efektem. Profesor był z nas bardzo dumny, że uratowaliśmy honor baletu. Po powrocie do kraju, otrzymaliśmy telegram od francuskiego Impresario Mazzi, aby natychmiast przyjechać do Paryża, bo ma dla nas kontrakt od zaraz, aby zastąpić solistów baletu, którzy mają wielomiesięczny kontrakt, solistka jest w ciąży i tylko my możemy ich zastąpić. Mieliśmy jeszcze ważne paszporty, więc natychmiast pojechaliśmy do Paryża. Przyjechaliśmy wieczorem. W domu w, którym miał swoje biuro Impresaryjne Mazzi mieściła się Variete "OLIMPIA". Tego wieczoru występowała Edith Piaf - poszliśmy na ten występ. Następnego dnia pojechaliśmy do Le Havre (na  północ Francji), tam oczekiwał na nas cały balet, z którym przygotowaliśmy program. Do repertuaru włączono również nasze tańce, a balet był dla naszych tańców oprawą. Po zakończeniu tournee po Francji, pojechaliśmy z baletem do Szwajcarii, największe Variete w Bernie "MOKAMBO". W tym samym programie występowała z nami legendarna gwiazda Jozefina Baker. To była niesamowita artystka, zmieniająca się jak kameleon. Zupełnie inna w garderobie, bezpośrednia, skromna, koleżeńska, w momencie, gdy założyła kostium na scenę, stawała się wielką GWIAZDĄ.

 

Po występach w Szwajcarii artyści pojechali z baletem do Włoch. Tournee rozpoczęli w Mediolanie, następnie: Livorno, Florencja, Turyn, zakończenie w Rzymie. Pozostali we Włoszech, jako duet taneczny. Po zakończeniu kontraktu z baletem francuskim otrzymali bardzo wiele kontraktów na występy taneczne w duecie. We Włoszech występy te były entuzjastycznie przyjmowane przez publiczność.
- Obsypywano nas kwiatami, nie łatwo nam było zejść ze sceny, mimo bisów. Ta sama publiczność oglądała nasze tańce codziennie. Oczywiście do tych samych układów tanecznych mieliśmy po trzy różne kostiumy, więc codziennie było trochę inaczej. Włochów wspominamy jako najmilszą i najbardziej entuzjastyczną widownię – wspominają państwo Hajduga.

WATYKAN - występ przed Królem Królów
 
Niezwykłym wydarzeniem był występ, w 1984 roku duetu „Zen-Bara” na Watykanie przed Janem Pawłem II. Pani Barbara mówi, że był to występ przed Królem Królów, i tak go wspomina:
- W marcu 1983r. po wypadku na nartach, przez 8 tygodni miałam obie nogi w gipsie. Po zdjęciu gipsu, rozpoczęłam naukę chodzenia. Do końca lipca chodziłam o kulach. W listopadzie 1983r. w dniu imienin Ojca Świętego Jana Pawła II, duszpasterz artystów ks. Infułat Jerzy Bryła zaproponował mężowi występ naszego duetu w maju 1984r., z okazji urodzin Ojca Świętego na Watykanie. Mąż opowiedział ks. Infułatowi o wypadku na nartach i nie mógł zadecydować. W domu powtórzył mi rozmowę z ks. Infułatem. Natychmiast zatelefonowałam do księdza, powiedziałam, że zrobię wszystko abyśmy mogli zatańczyć dla Króla, Królów. Przystąpiliśmy bezzwłocznie do ćwiczeń baletowych. Nawet utrzymanie wtedy równowagi na jednej nodze, było dla mnie problemem. O podskokach i piruetach nie było mowy. Po dwóch miesiącach bolesnych ćwiczeń, rozpoczęliśmy próby układu tańca. Z końcem kwietnia byliśmy gotowi do występu. Powiadomiliśmy o tym ks. Infułata Jerzego Bryłę. Tańcząc po świecie, prezentowaliśmy przede wszystkim tańce polskie, a naszym „hitem” była akrobatyczna polka. Zdecydowaliśmy się, że dla Ojca Świętego zatańczymy krakowiaka z kujawiakiem i mazurem. Przygotowywaliśmy się do tego występu bardzo intensywnie, ale trud dał owoce. Ojciec Święty był zachwycony i stał przez cały nasz występ, a potem powiedział, że musi sobie z nami zrobić zdjęcie. W dniu 22-go maja 1984 roku zatańczyliśmy na Watykanie dla Ojca Świętego Jana Pawła II, z okazji Jego urodzin. Był to nasz uskrzydlony, najwspanialszy występ dla KRÓLA KRÓLÓW, Ojca Świętego Jana Pawła II. Papież powiedział do nas po występie „Chodźcie kochani artyści, niech Ojciec Święty zrobi sobie z Wami zdjęci”. Tym cudownym wydarzeniem zakończyliśmy naszą taneczną karierę artystyczną.
 
DYREKTOR - Krakowskich Teatrów
 
Po zakończeniu kariery artystycznej, Zenon Hajduga pracował zgodnie ze swoim wykształceniem uzyskanym na Akademii Ekonomicznej. Był dyrektorem administracyjnym krakowskich teatrów, w tym Starego Teatru im. H. Modrzejewskiej. W tym czasie w Teatrze było tylko dwóch dyrektorów (artystyczny i administracyjny).  
- W pierwszej połowie lat 80-tych XXw. byłem dyrektorem administracyjnym Opery i Operetki w Krakowie,  od 1986r. byłem dyrektorem Teatru Circot 2. Pracowałem z Tadeuszem Kantorem, prowadziłem administrację teatru i jednocześnie występowałem na scenie, jako aktor. Z teatrem Tadeusza Kantora, jako aktor występowałem m.in. w Argentynie w Buenos Aires, w sztuce „Niech sczezną artyści”. Praca z tym wielkim artystą była czymś niezwykłym i wyjątkowym. Z teatru „Cricot-2” odszedłem na przysługującą mi rentę twórczą. Będąc Dyrektorem Opery i Operetki z własnej inicjatywy i na własny koszt urządziłem Benefis 50-cio lecia pracy artystycznej naszemu wspaniałemu dyrygentowi Romanowi Mackiewiczowi osobiście pisemne gratulacje od Ministra Kultury i Sztuki. Gratulacje te odczytałem osobiście na scenie podczas uroczystości jubileuszowych. Następnie w maju tegoż roku, po spektaklu operowym wręczyłem dyr. Romanowi Mackiewiczowi gratulacje od Prezydenta RP Lecha Wałęsy. Przez cały okres mojego dyrektorowania w Operze i Operetce byłem obecny na każdym przedstawieniu teatrów - wspomina dyrektor krakowskich
 
KRZYŻ KAWALERSKI i SOLIDARNOŚĆ
 
Pan Zenon Hajduga cieszył się szacunkiem i sympatią artystów i pracowników. W 1985r. po 30–tu latach pracy artystycznej otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, w uznaniu jego zasług dla polskiej kultury. Działalność Pana Zenona w „Solidarności” i sztabie wyborczym prezydenta Lecha Wałęsy to temat na odrębną opowieść. Prywatnie Zenon pasjonuje się też tenisem ziemnym, był międzynarodowym sędzią w tej dyscyplinie sportu, włada kilkoma językami.
 
KRYNICA ZDRÓJ  – pomnik Jana Kiepury
 
Propozycję wzniesienia pomnika Jana Kiepury, słynnego tenora, związanego z perłą polskich uzdrowisk od lat 30. ubiegłego stulecia, wysunęli członkowie Krynickiego Towarzystwa Kulturalnego jego imienia. Autorami projektu byli warszawiacy rzeźbiarze - Tadeusz Markiewicz i Gabriel Karwowski. Pomnik stanął w sąsiedztwie kina Jaworzyna 17 lipca 2004 roku, a jego odsłonięciu towarzyszyły archiwalne pieśni w wykonaniu artysty, w tym słynna „Ninon, ach uśmiechnij się. ”Odlany z brązu, ustawiony na granitowym cokole przedstawia śpiewającego artystę z uniesioną w górę ręką.
Znaczący wkład w powstanie pomnika Jana Kiepury w Krynicy mieli Państwo Barbara i Zenon Hajduga, których imiona i nazwisko wygrawerowane są na boku pomnika. Kwestowali, zabiegali o środki finansowe, propagowali budowę pomnika. Corocznie biorą udział w Festiwalu im. JanaKiepurywKrynicy-Zdroju.
 
AMBASADOR ZIEMI NOWOBRZESKIEJ
 
Artysta od lat jest wierny krainie dzieciństwa. Miejscu, gdzie urodzili się m.in. Ks. Infułat Jerzy Bryła prof. Witold Cęckiewicz, Jerzy Skąpski czy Włodzimierz Chorązki. Jak tylko może to wspiera rodzinne miasteczko i Gminę Nowe Brzesko.
Dla Nowego Brzeska odkrył Zenona Hajdugę historyk Włodzimierz Chorązki, który przybliżył Nowobrzeskim władzom samorządowym sylwetkę artysty urodzonego w Nowym Brzesku.
Gdy tylko pan Zenon dowiedział się, że od 2000r. trwają prace nad monografią Ziemi Nowobrzeskiej, natychmiast się ze mną skontaktował i przekazał wiele cennych materiałów – mówi nam historyk Włodzimierz Chorązki historyk UJ, autor opracowań historycznych o gminie Nowe Brzesko, redaktor naczelny monografii Ziemi Nowobrzeskiej wydanych w 2004r. i 2009r.
Zenon Hajduga wykazał nieocenioną pomoc w przygotowaniach do organizacji pielgrzymki samorządowców i mieszkańców Ziemi Nowobrzeskiej do Watykanu od 18 do 25 listopada 2004r. odbytej wspólnie z ks. Inf. Jerzym Bryłą i Bractwem Kurkowym z Krakowa. Pan Zenon współorganizował wyjazd, brał udział w pielgrzymce z Nowego Brzeska i uczestniczył w prywatnej audiencji dla Nowobrzeszczan u Jana Pawła II, w dniu 21 listopada 2004r. w Watykanie z Nowobrzeszczanami.
Państwo Hajduga systematycznie utrzymują kontakt z gminą Nowe Brzesko, uczestnicząc we wszystkich ważniejszych uroczystościach. Uczestniczą w Dniu Pielgrzyma w Hebdowie, Dniach Nowego Brzeska, dożynkach, lokalnych imprezach kulturalnych. Byli Jurorami, którzy oceniali występy młodych tancerzy podczas I. powiatowego turnieju tańca ludowego w szkole w Sierosławicach.
Pamiętają cały czas o mieszkańcach gminy Nowe Brzesko zapraszając ich do Krakowa na wiele ciekawych imprez kulturalnych. To dzięki Państwu Hajduga wielu Nowobrzeszczan wzięło udział w kilkudziesięciu najpiękniejszych imprezach i wydarzeniach kulturalnych w Krakowie. Również pani Barbara przez wiele lat reżyserowała w Nowym Brzesku wiele ciekawych przedstawień zapraszając do rodzinnego miasteczka swojego męża elitę krakowskich scen muzycznych i teatralnych.
W dniu 2 lipca 2007r. do Miejsko-Gminne Centrum Kultury w Nowym Brzesku, któremu nadano imię Alicji i Franciszka Bryłów (rodziców księdza Infułata Jerzego), trafiło pianino, jako dar państwa Hajduga, które służy bardzo dobrze mieszkańcom gminy i miasta Nowe Brzesko.
Wielka osobowość kulturalna, fakt przyznawania się do miejsca urodzenia i pierwszych lat życia, pomoc i zaangażowanie pana Zenona Hajdugi została dostrzeżona przez Nowobrzeską Społeczność. Urodzony w Nowym Brzesku artysta wielu scen europejskich i światowych, został wyróżniony przez Nowobrzeską Kapitułę nagrodą samorządowa „Zasłużony dla Ziemi Nowobrzeskiej”, w kategorii „Ambasador Ziemi Nowobrzeskiej”. Laureat odebrał dyplom okolicznościowy i statuetkę „Orła Nowobrzeskiego” 25 lipca 2003r. od władz gminy.
Nowobrzeska Kapituła Samorządowa, w uznaniu zasług w dziedzinie krzewienia kultury na Ziemi Nowobrzeskiej postanowiła przyznać Medal Św. Norberta ,,Przyjaciel Ziemi Nowobrzeskiej” dla pani Barbary Hajduga, współpracującej przez wiele lat m.in. ze śp. Marią Zych z Nowego Brzeska. Laureatka odebrała wyróżnienie w dniu 25 lipca 2008 roku w Nowym Brzesku, od władz gminy.
Pani Barbara i Zenon Hajduga to również Członkowie Założyciele i Członkowie Honorowi Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Nowobrzeskiej, założonego 20 lutego 2007r.
Pan Zenon pojawia się w Nowym Brzesku nie tylko z małżonką. Corocznie odwiedza na miejscowym cmentarzu groby swoich bliskich (m.in. dziadków), wraz z bratem, dr inż. Witoldem Hajduga, również urodzonym w Nowym Brzesku, który przez wiele lat był głównym geodetą huty im. T. Sendzimira.
Godny podkreślenia jest fakt, że Zenon Hajduga nie zapomniał nigdy gdzie się urodził, i gdzie jako dziecko stawiał pierwsze artystyczne kroki. Wspierał mocno i aktywnie działania mające na celu odzyskanie praw miejskich przez Nowe Brzesko. Nie tylko nie wstydzi się miejsca swojego urodzenia, ale wciąż robi wszystko, aby mieszkańcy Gminy i Miasta mogli skorzystać, jak najwięcej z oferty kulturalnej, jaką oferuje wraz z żoną dla rodaków - Nowobrzeszczan. I nie zrażając się robią to od lat z wielkim taktem i kulturą, jak przystało na Kulturalnego Ambasadora Ziemi Nowobrzeskiej, za co Nowobrzeszczanie są Im bardzo wdzięczni.
 
Opracowanie: Arkadiusz Fularski, kwiecień 2013r.
 
Fotografie: Zbiory (AF)